Złotówiarz samobójca


Gdyby ktoś się zastanawiał, gdzie znajduje się wielka czarna dziura do której trafiają tysiące eksportowanych jeszcze do niedawna Ład z egipskiej fabryki, to odpowiedzi należy szukać w Afryce. Obok Corolli piątki i szóstki to zdecydowanie najpopularniejsze cierpy.

Pewnego razu musiałem dostać się wcześnie rano na dworzec. W tym celu wychodzę o 4 rozglądając się za sałatą. Cytując klasyka, ulice Addis Abeby o tej porze są jak Ekstraklasa – nie ma Ruchu.
Czytaj dalej

Uderzyłem kobietę a.k.a. Żebraczka dziesioniara


Któregoś weekendu wybrałem się ze znajomą do Hawassy, kurortu nad jeziorem w południowej Etiopii. Taki afrykański Sopot o budżecie Grajewa (a i tak windowanym inwestycjami Haile Gebrselassiego).

Jedyny białas wieczorem w mieście od razu wzbudza zainteresowanie, pojawiają się komentarze ale ja i tak ich nie rozumiem a znajoma ma je w dupie.  Czytaj dalej

Ukryty głód

Addis Abeba, wrzesień 1974.

Mały pokój w jednostce wojskowej na obrzeżach etiopskiej stolicy rozświetlała jedynie lampa ustawionego w głębi projektora filmowego Bell & Howell. Pojawiające się na przeciwległej ścianie obrazy przedstawiały kolejki skulonych na piachu, wychudzonych matek z dziećmi w objęciach, starców o twarzach pokrytych muchami, wszyscy z półotwartymi w grymasie bólu ustami. Ciszę wypełniał spokojny ton głosu lektora z brytyjskim akcentem oraz równomierny, cichy warkot maszyny, w tym momencie przybierający na prędkości zwiastując nadchodzący koniec 16-milimetrowej taśmy filmowej. Po chwili na ścianie pojawiło się logo Thames Television i lampa zgasła spowijając pokój w ciemnościach. Czytaj dalej

Butelki wypełnione krwią


Słynne w Etiopii zdjęcie przedstawiające młodego podpułkownika Megistu, przywódcę komunistycznej Partii Roborniczej i późniejszego prezydenta, rzucającego butelkę wypełnioną krwią w tłum protestujących co miało być wymownym symbolem zwiastującym zbliżającą się rzeź pół miliona opozycjonistów podczas tzw. „Czerwonego Terroru”. Czytaj dalej

Skradzione perły Afryki

Jadąc zatłoczonym miejskim mikrobusem przez dzielnicę Bole nieopodal lotniska w Addis Abebie spoglądam przez okno próbując zlokalizować poszukiwany budynek.

– Zgubiłeś się?

Dopiero teraz zauważam siedzącą obok śliczną dziewczynę, musiała się dosiąść przed chwilą. Ma bursztynową skórę, jasną nawet jak na Etiopię, oraz burzę rozjaśnianych na końcach, spiętych z tyłu miodowych loków.

– Zapomniałaś dodać „farandżi” (biały, obcokrajowiec).

Uśmiecha się. Czytaj dalej