Czeczebsa

Co tam panie w Rogu Afryki na śniadanie? Na przykład czeczebsa (chechebsa, zwana też kita, w zależności od lokalnego języka), czyli przyprawiany rwany naleśnik na słodko-ostro.

Całkiem prosty do przyrządzenia w domu, najlepiej mając dostęp do etiopskiego masła niter kibbeh i berbery, ale te można zastąpić odpowiednio zwykłym klarowanym oraz słodką i ostrą sproszkowaną papryką.

Czytaj dalej

Kibda

Kolejny epizod nocnych, kulinarnych wędrówek po ulicznych spelunach afrykańskich metropolii.

Kibda lub Kebda (Skadrani – wołowa, bil ‚Asal – cielęca) czyli cięta w płaskie, podłużne paski smażona wątróbka w miodowej marynacie.

Rzeźnik w jednej z uliczek w Kairze sprzedaje na wagę w papierze bezpośrednio z okienka lub serwuje wewnątrz na stalowym blacie z pastą sezamową, sałatką warzywną i chlebem. Czytaj dalej

Indżera

Ciąg dalszy kulinarnych wędrówek po afrykańskich przydrożnych stoiskach.

Tym razem Etiopia i indżera czyli kwaskowaty naleśnik z miłki abisyńskiej (tefu) podawany z wat – różnego rodzaju potrawką (tutaj z kurczaka).

Szczerze mówiąc, gdy pierwszy raz podano mi to po ciemku z sosem pod spodem, myślałem że to jakaś gąbkowata ściera do wytarcia rąk. Smak jednak to już zupełnie co innego, ze wszystkich ulicznych szam które dotychczas próbowałem na Czarnym Lądzie (a trochę tego było), chyba wskakuje na mój numer 1. Warto się wybrać do Etiopii chociażby ze względu na indżerę, nie jest łatwo zasmakować jej poza granicami gdyż eksport tefu jest silnie regulowany przez rząd. Czytaj dalej